Internet Explorer

Internet Explorer, który dziesięć lat temu był standardem sam dla siebie, nie znającym żadnej konkurencji, dziś używany jest już tylko przez 40% internautów na świecie.

Redmond najwyraźniej jednak się obudziło i przystąpiło do kontrofensywy. Czym chce przyciągnąć do siebie użytkowników? Wcale nie szybkością IE9 czy opowieściami o Pięknym Webie. Internet Explorer ma bowiem coś, czego inni nie mają – gwarancje bezpieczeństwa. We współpracy z organizacjami takimi jak Online Trust Alliance, Identity Theft Council oraz Anti-Phishing Working Group, Microsoft uruchomił witrynę o nazwie Your browser matters.

Czy Redmond podda Wasze przeglądarki dogłębnym testom penetracyjnym? Ależ skądże – po prostu sprawdzane jest to, z czego korzystanie (wystarczy zmienić nagłówek UA, by to zobaczyć), a następnie internaucie wyświetlany jest wynik „testu” w czterostopniowej skali. I tak, jeśli wejdziemy na stronę za pomocą IE9 lub IE10, witryna uzna, że nasza przeglądarka jest najbezpieczniejsza na świecie i możemy żyć już spokojnie.

Internet explorer

Firefoksowi brakuje bowiem aż „9 funkcjonalności bezpieczeństwa”, zaś Chrome jest nieco lepszy, bo brakuje mu tylko 7. Co z innymi przeglądarkami? Ano nie wiadomo, prawie wszystko, co nie jest stabilnym Firefoksem lub Chrome daje w odpowiedzi komunikat „We can’t give you a score for your browser”.
Być może jednak od strony marketingowej taka kampania zadziała. Społecznościowe przyciski, pozwalające informować o „bezpieczeństwie przeglądarki” znajomych na Facebooku i Twitterze są klikane przez osoby, które nawet nie wiedzą, że za całą akcją stoi Microsoft. Od strony bezpieczeństwa taka kampania może jednak bardziej zaszkodzić niż pomóc, wpędzając użytkowników IE w fałszywe poczucie bezpieczeństwa – skoro bowiem mają tak wspaniałą przeglądarkę, to może czas się zabawić?

SoftwareStudio Sp. z o.o.